Pierzok w Bibiannie

Wyskubki, wydzirki, pierzoki, tak nazywało się towarzyskie darcie pierza. Dziś to zwyczaj rzadki, ale w niektórych miejscowościach wciąż żywy. W Bibiannie w gminie Malanów tradycja prababek przetrwała. Kultywują ją panie z koła gospodyń wiejskich.

 

Podczas pierzoków, najczęściej wieczorami spotykały się razem matki, córki, po zajęciu miejsca przy stole, na kolanach kładło się miskę, do niej wrzucało się pierze i tak rozpoczynało się skubanie. Można było poplotkować, powspominać stare czasy, porozmawiać o życiu na wsi, pośmiać się. Dziś jest podobnie. Staramy się spotykać, dwa wieczory w roku spędzamy z pierzem. Chodzi o to, żeby się ze sobą spotkać, porozmawiać, pożartować, trudno o lepszą sytuację. Nie brakuje też sutego poczęstunku – mówi Arkadiusz Wszędybyl, sołtys Bibianny.

Pierzok co roku przyciąga coraz więcej osób, nie tylko dorosłych, ale także najmłodszych. Dla nich również przygotowano zabawy i atrakcje. To integracja pokoleń. Na pierzoka w Bibiannie przyjeżdżają też goście z sąsiednich miejscowości.

Podczas imprezy nie zabrakło wspólnej zabawy, śpiewów i żartów.